Wielu z nas irytują sąsiedzi palący na swoich balkonach. Mimo że problem istnieje, polskie prawodawstwo nie pomaga uporać się z nim instytucjonalnie. Wprawdzie gdy sprawy trafiają na sale sądowe, prawnicy sięgają po różne sztuczki i udaje się ostatecznie wywalczyć zakaz palenia dla uciążliwego sąsiada (lub przynajmniej dotkliwą karę), jednak większość z adwokatów twierdzi, że w Polsce tę sprawę można załatwić najszybciej poprzez zwykłe dogadanie się między stronami. Batalia sądowa nie jest łatwa właśnie ze względu na ten brak możliwości podparcia się konkretnymi, jasno chroniącymi zdrowie i spokój przepisami.
Niestety jednak, gdy mamy liczyć tylko i wyłącznie na to, że sąsiad okaże się człowiekiem układnym, możemy się niejednokrotnie srogo rozczarować. Czy Wam też dźwięczy w uszach: „ nie będziesz mówił, drogi sąsiedzie, co ja mam robić w swoim własnym domu“. „Wam przeszkadza dym, a wy mnie ograniczacie w paleniu we własnym domu, a to tylko i wyłącznie moja sprawa“. Takie argumenty niestety wysuwają często palacze. Nie mówiąc już o uroczym: „co ty, nie masz życia, że interesuje cie tak, że palę na swoim balkonie?“ lub: „ jeśli ci przeszkadza, to zamknij sobie okno“.
Spółdzielnia lub wspólnota może zakazać palenia papierosów na balkonie
Częściowo, rozwiązaniem problemu zajmują się niekiedy spółdzielnie mieszkaniowe: ustalają wewnętrzne regulaminy, według których nie tylko nie można palić na balkonie, ale również na korytarzach, na klatkach schodowych, piwnicach i innego rodzaju przestrzeniach wspólnych w blokach. Stworzenie takiego zakazu jest jednak możliwe tylko wówczas, gdy będzie taka wyraźna wola ze strony mieszkańców spółdzielni – czyli osoby sprzeciwiające się paleniu na balkonach musza stanowić większość.
Być może trudno w to czasami uwierzyć, ale w rzeczywistości mieszkańcom nie udaje się sprzymierzyć wobec problemu. Dlaczego? Po pierwsze, sąsiedzi nie chcą wchodzić w sobie nawzajem w drogę. I jeśli na cały blok istnieje tylko jeden palacz spalający jedną paczkę dziennie na balkonie, to często powoduje on problem tylko dla osób znajdujących się w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Reszta mieszkańców spółdzielni problemu być może nie odczuwa na własnej skórze i pozostaje dylemat: nie będę się wtrącać i utrudniać życia palaczowi, albo wtrącę się i pomogę osobom zmuszanym do duszenia się w dymie papierosowym we własnym mieszkaniu.
Co może zrobić spółdzielnia z mieszkańcem palącym na balkonie?
Co w sytuacji, gdy uciążliwy palacz ignoruje regulamin wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej, która wprowadziła zakaz palenia? Tutaj niestety niewiele można zrobić. Uchwała spółdzielni mieszkaniowej nie ma żadnego statusu prawnego, dlatego kara nałożona przez spółdzielnie na osobę, która nie stosuje się do regulaminu jest zwyczajnie niewarta zachodu. Spółdzielnia lub wspólnota może wystawić pisemne upomnienie delikwentowi lub może go wykluczyć z członkostwa we wspólnocie. Czy to jest pomocne w walce z sąsiadem palącym na balkonie? Najczęściej niestety takie restrykcje działają tylko na osoby zależne od opinii społeczności, którym zależy na tym, aby, mówiąc kolokwialnie, nie robić sobie przypału. Jest jednak duża szansa, że napotkamy jednostki oporne, które nic nie będą robiły sobie z tego, że wspólnota ich wykluczyła. Co wtedy możemy zrobić z mieszkańcem uparcie palącym na balkonie?
Zmuszenie do zlicytowania mieszkania palacza
W Polsce istnieją przepisy z zakresu Kodeksu Postępowania Cywilnego o Egzekucji z Nieruchomości, które przyzwalają na zmuszenie uciążliwego lokatora do sprzedaży mieszkania, które zajmuje. Można to zrobić w sytuacji, gdy lokator długotrwale zalega z opłatami za mieszkanie lub gdy w znaczący sposób zakłóca mir domowy innym lokatorom. Wówczas wspólnota może w trybie procesu zażądać, aby mieszkanie zostało sprzedane w trybie licytacji. Jest to jednak martwy przepis, do takich sytuacji dochodzi niezmiernie rzadko i mają one bardziej wydźwięk precedensu, niż powszechnie obowiązujących zasad działania przeciw palaczowi.
Czy można wezwać straż miejską na palącego na balkonie?
Straż miejska niestety rozkłada ręce: nie może wystawić mandatu za palenie na balkonie. Może jednak wystawić ów mandat za śmiecenie w miejscach publicznych, czyli jeśli palący na balkonie wyrzuciłby niedopałek po miejscach poza balkon, gdzie znajduje się ulica, wówczas istnieje możliwość ukarania go. Trzeba mieć jednak dowody, na przykład w postaci nagrania.
Sposoby na palących na balkonie
Niektórzy stosują tutaj sposoby takie, jakie stosuje policja na bandytów, którym nie można udowodnić wielkich rozbojów, gwałtów i wyłudzeń. Po prostu: zamyka się ich za to, co można im udowodnić, nawet gdyby miała to być kradzież roweru spod sklepu. Przekładając to na realia osiedlowe: jeśli palacz jest uciążliwy, szuka się na niego haka. Zdesperowani poszkodowani po nieudanych próbach dogadania się, zaczynają uprzykrzać życie palaczowi. Dzwonią do straży pożarnej z prośbą o interwencję wówczas, gdy palacz urządza sobie na balkonie na przykład grilla (w świetle prawa stwarza wówczas zagrożenie pożarowe).